O autorze
Jestem ambasadorem marek whisky, blogerem i pisarzem wyskokowym, krytykiem starzonych destylatów i piwa, doradcą public relations. Piszę o tym, co z ziarna, czasami o tym co z trzciny cukrowej ale nigdy o tym co z winogron. Podczas studiów w Edynburgu wpadłem w szpony szkockiej whisky i tak już zostało. Najpierw była praca w Scotch Whisky Heritage Centre, potem założyłem Edinburgh Whisky Blog który jest dziś uważany za najbardziej wpływowy blog o whisky w Wielkiej Brytanii. Jestem współautorem "1001 Whiskies You Must Try Before You Die" i członkiem jury w konkursie World Whiskies Awards. Sporo ostatnio podróżuję, prowadzę degustacje i szkolenia, odwiedzam destylarnie i browary, włóczę się po najlepszych barach na świecie. Słowem – ciężko pracuję. Mieszkam w Szkocji.

Jak bronić się przed metanolem?

W Czechach 22 osoby nie żyją a kilkadziesiąt jest w szpitalach. W Polsce też notujemy już zatrucia. Nie ma wątpliwości, że podrobione trunki zza południowej granicy są rozprzestrzenione na tyle mocno, że jeszcze przez pewien czas będą zabijać w naszej części Europy. Warto podsumować co wiemy o zatruciach metanolem i pomyśleć jak się przed nim ustrzec.

Z Czech i południowej Polski nadciągają bardzo smutne wieści w kategoriach bezwzględnych, żal pokrzywdzonych. Dla osób jak ja związanych z branżą luksusowych trunków to dodatkowo przykre na płaszczyźnie zawodowej. Współcześni producenci alkoholu generalnie poczuwają się w dużym stopniu do odpowiedzialności za zdrowie birbantów. Potężne sumy są kierowane na kampanie społeczne promujące odpowiedzialne picie. A tymczasem cień tej tragedii padnie na wszystko, co ma dwucyfrowe procenty, na każdego kto się tym zajmuje. Skutki nietrudno sobie wyobrazić. Ale właściwie nie o tym chciałem napisać bo na to nic nie możemy poradzić. Wolę dodać swoje trzy grosze podsumowując kilka faktów i mitów; nakreślając ogólnie jak się nie dać otruć i, jeśli dojdzie już do nieszczęścia, jak walczyć o zdrowie i życie.



Fakty i mity

Alkohol metylowy czyli metanol, znany również jako spirytus drzewny lub karbinol, jest związkiem organicznym z grupy alkoholi, bliskim kuzynem znanego nam dobrze alkoholu etylowego. Jest produkowany i wykorzystywany do celów przemysłowych, głównie jako rozpuszczalnik. Metanol jest silnie trujący, produkty jego metabolizmu - formaldehyd i kwas mrówkowy - atakują układ nerwowy ze szczególnym uwzględnieniem nerwu wzrokowego, prowadzą szybko do kwasicy metabolicznej i w rezultacie wstrząsu i śmierci.

Już bardzo niewielka ilość, nawet 8g czyli 20ml metanolu rozcieńczonego do 40% może odebrać wzrok, dwukrotnie większa ilość stwarza zagrożenie życia. Zakapiorski mit o ilościach, które weterani mogą wydudlać bez ryzyka to właśnie to - mit. Każdy organizm jest inny, za każdym razem metabolizm zadziała inaczej, dawka śmiertelna może się więc znacznie różnić

Wbrew obiegowym opiniom metanol (ten zabójczy) i etanol (ten od którego chce się śpiewać a rano boli głowa) są niemożliwe do odróżnienia wzrokiem, węchem czy smakiem. Palą się takim samym płomieniem, co obala kolejny mit weteranów tematu. Jedynym sposobem na bezpieczne odróżnienie tych dwóch alkoholi jest analiza laboratoryjna.

To prawda, że metanol jest obecny w śladowych ilościach w alkoholu "bezpiecznym". Biorąc pod uwagę najpopularniejsze trunki, najwięcej jest go w czerwonym winie, najmniej w czystej wódce. Uważa się, że te śladowe ilości metanolu odgrywają ważną rolę w syndromie dnia następnego (patrz: "ale mnie zawsze po winie łeb na..."). W tej formie metanol nie jest jednak bezpośrednio groźny.

Co robić?

Przede wszystkim uważać, nie ufać. To truizm ale powtarzajmy go do znudzenia. Niektórzy mają jeszcze w zwyczaju kupowanie różnego rodzaju alkoholi które "spadły z tira". Dajmy sobie z tym spokój. Nie na razie, bo afera, tylko w ogóle. To igranie z ogniem. Nie pijmy wysokoprocentowego alkoholu otrzymanego w prezencie jeśli nie możemy potwierdzić jego pochodzenia. Jeśli znajomy lub członek rodziny ma gdzieś "źródełko" samogonu, nie damy się na razie namawiać na degustacje. Pamiętajmy też, że podrabia się marki tanie i bardzo tanie. To świetny pretekst, żeby zamienić ilość na jakość.

Co jednak zrobić kiedy na nic zdała się ostrożność i podejrzewamy u kogoś zatrucie? Jak je rozpoznać?

Objawy zatrucia metanolem są początkowo trudne do odróżnienia od objawów przeholowania z etanolem. Metanol jest depresantem, więc osoba po jego spożyciu będzie się zachowywać podobnie jak po etanolu. Po pewnym czasie pojawiają się nudności, bóle głowy, przyspieszony oddech, następnie przekrwione oczy, spadek ciśnienia i w końcu zaburzenia koordynacji, pobudzenie i zaburzenia świadomości do śpiączki włącznie. Porażenie nerwu wzrokowego skutkuje utratą ostrości widzenia, "martwymi pikselami" czyli mroczkami, błyskami i z czasem całkowitą ślepotą.

Zatrucie metanolem hamuje się... etanolem. Dzieje się tak dlatego, że etanol i metanol są rozkładane przez te same enzymy do których etanol, pity przez nas od zarania gatunku, ma silniejsze powinowactwo. Metanol odpada w konkurencji o enzymy i organizm ma go szansę wydalić w formie nierozłożonej. W praktyce oznacza to, że u przytomnej osoby u której podejrzewamy zatrucie należy najpierw wywołać wymioty a następnie podać 40g etanolu, czyli setę wódki lub ekwiwalent. I oczywiście wezwać pogotowie.

Powszechnie wiadomo, że seta pomaga też na przeziębienie, grypę, chandrę, siniaki i inne bóle w gnatach. Ale to już inna historia.
Trwa ładowanie komentarzy...